No i pojechali.Pierwszy dzień prawdziwej jazdy po tyg. Chorobie.zaczeło się na ostro,już pierwszego dnia,jestem jak prawiczek wszytko po raz 1 w polnocnej ameryce. Piszem z namiotu przy -10.Dzisiejszy dystans rozgrzewkowo,jedynie 100km(w nie których miejscach narty pomagały).Papciowi bardzo ciezko w gorach,jak i mi ,pchać pod co nie które, sprawdzam wytrzymalosc nowego kanadyjskiego spiworka.Noc i poranek do -19,ale jazda ja p….ole.

Opublikowano: Styczeń 2, 2017

No i pojechali.Pierwszy dzień prawdziwej jazdy po tyg. Chorobie.zaczeło się na ostro,już pierwszego dnia,jestem jak prawiczek wszytko po raz 1 w polnocnej ameryce. Piszem z namiotu przy -10.Dzisiejszy dystans rozgrzewkowo,jedynie 100km(w nie których miejscach narty pomagały).Papciowi bardzo ciezko w gorach,jak i mi ,pchać pod co nie które, sprawdzam wytrzymalosc nowego kanadyjskiego spiworka.Noc i poranek do -19,ale jazda ja p….ole.

Udostępnij

Dodaj komentarz