Mili moi! Dziękuję!

Opublikowano: Wrzesień 3, 2016

Mili moi! Dziękuję!
Mamy 99%, a więc jesteśmy już bardzo blisko celu – naprawdę blisko! Jestem ogromnie wdzięczny za pomoc, zaufanie i troskę – kocham Was za to!
Muszę Was jednak przeprosić za słaby kontakt w ostatnich dniach. Bardzo się spieszyłem. Przez kilka dni czekałem w Nowosybirsku na części. Bez nich nie mogłem ruszyć dalej. Urwał mi się amortyzator, a kilka dni później pękła sprężyna, więc musiałem jechać totalnie na sztywno.
Na szczęście graty dojechały i mogłem jechać dalej. Jechać a nawet gnać. Przed nami zima. Od środy do czwartkowego wieczora pokonałem 850 kilometrów, Uwierzcie, że na 50 ccm to ogromny wysiłek. Następnego dnia byłem padnięty i ledwie żywy, na szczęście do granicy z Mongolią pozostało tylko 100 km. Jadę się zmierzyć z tym co pokonało mnie i Papcia parę lat temu. Mam nadzieję, że Mongolia nie okaże się pechowa po raz kolejny. Trzymajcie kciuki!

———–

Obecnie Piter i Papak najprawdopodobniej znajdują się już w Mongolii. Mają małe problemy z ustawieniami silnika. Skuter nie chodzi tak jak powinien, ale na szczęście jedzie dalej. Granicę Chanatu mieli przekroczyć w dniu wczorajszym.
W Mongolii zaczyna się już jesień. Temperatura spadła do 3 stopni i deszcze przestały być czymś niezwykłym. Za kilka dni jednak będzie jeszcze gorzej. Temperatura spadnie drastycznie i niechybnie na drogach pojawi się śnieg. Jest na to rada – Piter w kontakcie telefonicznym już coś przebąkiwał na temat kolcowania opon…
Przed Piterem i Papciem stoi bardzo trudne zadanie. Ale sami wiecie…
Co by się nie dało, damy radę!

[TK]

Udostępnij

Dodaj komentarz