Za nami już ponad 104 dni wyprawy. Pierwszy raz w życiu w swoich wyprawach przewijam tak długi okres jak i tak wiele krajów. Co więcej to dopiero mniejsza połowa moich zmagań, wiec czas na małe podsumowanie!

Opublikowano: Sierpień 31, 2016

Za nami już ponad 104 dni wyprawy. Pierwszy raz w życiu w swoich wyprawach przewijam tak długi okres jak i tak wiele krajów. Co więcej to dopiero mniejsza połowa moich zmagań, wiec czas na małe podsumowanie!

Przeżyłem gorące upały bywało 46 stopni Celsjusza. Widziałem wojny przed którymi uciekałem – Ukraina i Donbas a przede wszystkim Affffgggaanissttaan.
Wjeżdżałem ze swoim wiernym rumakiem PAPAKIEM na ponad 4600metrow, ponad ziemie!

Prawdopodobnie jestem pierwszym człowiekiem na świecie, który na 49ccm i to skuterem przejechał Pamir! Co prawda ledwo żywy ale się kuwa udało (a w zasadzie udało się to Papakowi)

W 104 dzień wyprawy wyjeżdżamy w stronę Mongolii. Przed nami kolejne niedogodności – zaczynamy już jesień-zimę w Rosji.
W Mongolii mamy zaledwie 30% dróg asfaltowych, reszta to wiadomo – bezdroża. Po wyjeździe z powrotem do Rosji czekać na nas będzie ZIMAAAA!!!!! (wiem ze już wczoraj w Yakucku padał gruby śnieg)

A więc udaję się z gorącego lata w stronę ciężkiej syberyjskiej Zimy. Ale to nic, gdy na swojej trasie poznajemy tak wspaniałych i pomocnych ludzi. Bez poznawania ich nawet nie zacząłbym tego co robię. To ludzie napędzają ten nasz świat i ich trza poznawać tacy jacy są! Nie patrzcie w ogłupiające telewizory , to nie one dają wam pogląd na świat, lecz ludzie którzy w nim żyją. NIE WAZNE RELIGIE, POLITYKA, lecz dobrzy ludzie. Dużo już zobaczyłem i wiem co znaczy pomoc przyjaźń i współczucie – gdy człowiek oddaje Ci to co ma dla siebie, po prostu dzieli się z tobą.

Oto przykład:
Znalazłem się na 4 tys.m.n.p.m – skuter ani rusz, na gorze 40 stopni, wody u mnie 1l ,pociągnęli mnie autem inni do jedynego domu w obrębie 100km, spałem 2 dni u pasterzy, którzy karmili mnie tym co mieli, wodą ,mlekiem z chlebem – dawali wszystko chociaż nie mieli nic

WIEC PODZIEKOWANIA WIELKIE, SERDECZNE, JAK TYLKO MOGL BYM TO WYRAZIC W SLOWACH, CHOC SIE NIE DA . NIE WAZNE Z JAKIEGO KRAJU, JAKIEJ RELIGI , ARMI, CZY POLITYKI JESTEŚ, DZIEKUJE ZA DOTYCHCZASOWA POMOC. MYŚLĘ ZE ODDALEM CHOC 1% Z TEGO CO WYSCIE DLA MNIE UCZYNILI, BEZINTERESOWNIE. ZDJĘCIA DAJĄ ZABAWE, SMIECHY, PRÓBOWAŁEM COS, ROBIC USMIECHY NA TWARZACH,
BYLO FAJNIE, BYŁO PIĘKNIE I TO JEST NAJWAZNIEJSZE!
CIESZMY SIE Z TEGO CO MAMY – BO INNI TEGO NIE MAJĄ!!!!
DZIEKI WIELKIE!!!

Guinness jest jedynie dodatkiem do mych zmagań z Papakiem, nabite na licznikowym Papciu od Bełchatowa jest 14.065km. i już myślę i wiem że będzie ponad 35tys.
Polak Potrafi i zdobędzie!!!

KOCHAM WAS!

Udostępnij

Dodaj komentarz